a co znowu?
nic.
taka jest rzeczywistość.
trzeba sie pogodzić z tym że w twoim moim życiu nie bedzie sie działo ciekawie, tak jak zaplanowaliśmy, wymarzyliśmy.
w końcu rzeczywistość jest tylko iluzją podsunietą nam przez nasze zmysły. to co widzimy jest falą świetną odbijaną od przedmiotu i dostającą sie do oka, gdzie zostaje przetrnasportowana do mózgu, który określa czy to co widzimy jeszcze czrwone czy zielone. gładkie czy chropowate. daleko czy blisko.
nawet wyborów nie podejmujemy sami. robi to za nas podświadomość, nad która nie mamy kontroli.
po dłuższym namyśle dochodze do wniosku że moim największym wrogiem jest mój umysł. moja podświadomośc, która, niezależna od nikogo i niczego, podejmuje wszystkie decyzje, na która, moja swiadomość i moja chęć nie ma absolutnie żadnego wpływu.
__
mimo głośnego sprzeciwu przed nauka, która jest zupełnie bez sensu, gdyż jest tylko wkuwaniem przygotowanego materiału, musiałam napisać próbny egzamin humanistyczny.
forma egzaminu całkowicie mi nie odpowiada. uważam że jeden kawałek papieru, który w dodatku napisany w stresie, z zakresu materiału zbyt obszernego, obejmującego wszystkie przedmioty, nie może decydować o twojej przyszłości.
nikt nie jest w stanie sie nauczyc tego wszystkiego.
temat podpasuje lub nie. licz na łud szczęścia.
jeżeli zapomnisz jednaj daty, jednego pojęcia z biologii, wzoru z fizyki, twoje marzenia mogą prysnąć bo nie dostaniesz sie do wymarzonego liceum, do profilu na który chcesz iść. a po co sie uczyć w klasie humanistycznej, jeżeli chce się studiować biochemię, tylko dlatego że podczas jednego cholernego dnia byłam w taki stresie że zapomniałam wszystko czego sie uczciwie, metodycznie uczyłam przez 9 lat?
a przecież nauka nie polega na wiedzeniu wszystkiego, ze wszystkich przedmiotów.
nalezy wiedzieć gdzie szuakć odpowiedzi, niekoniecznie znać na pamięc wszystkie formułki.
może mój journual niczego nie zmieni w programie szkolnictwa w poslce, ale może tak. może przeczyta to jakiś polityk, który, tak przejęty moimi słowami, przebije w sejmie nowa ustawę, której pomysłodawca będe ja.
w końcu posłowie siedzą w internecie.
czy wierze w cuda?
jesli mam być szczera nie.
szczęście?
też nie.
tylko czysta nauka i obliczenia.
za pomocą liczb możesz stwierdzić czy za 20 lat bedziesz miał raka czy może już cię dawno nie bedzie tym świecie, bo za miesiąc wpadniesz pod tramwaj.
jest to przygnębiająca perspektywa?
może, ale po co wierzyć w coś czego na pewno nigdy nie bedzie?
lepiej poświęcic energię na naukę, ale nie bezsensowne kucie formułek, tylko prawidziwą, doąrzącą do zrozumienia świata w którym przyjjdzie mi zyć, zapewne bardzo krótko.
zabiją mnie narkotyki, alkohol, nadmiar seksu.
tylko że o mojej śmierci, w przeciwnieństwie do marlin monroe, nie bedą późniejsze pokolenia wymyślać legend.
będe nastę
o ostaniej sekundzie będe czuła wyzowolenie od tego cholernego... wszystkiego.
chociaż może sie utopię?
podobno gdy woda wdziera ci sie do płuc, czujesz niewyobrażalne cierpienie, ale jednocześnie jestes jak na haju. i to takim porządnym.
to mój plan na życie.
podyktowała mi go podswiadomość, więc zapewne jest prawdziwy.
czyżby znowu odzywała się moja schizofrenia?
podejżewam że tak. w końcu kto zdrowy ma myśli samobójcze, nie po to żeby zwrócić na sobie uwagę?
chociaż cholera wie moja podświadomość, co ta suka wykombinowała tym razem?
___
ciekawe jak by to było być "częścią' jakiejś grupy?
cieszyć się ze zwycięst, przeżywać zawody?
mysle że społeczeństwo jest strukturą niezwykle, wręcz odmóżdzającą.
odważe się nawet na stwierdzenie, nie poparte żadnymi badaniami, że podczas pracy grupowej zanikają szare komórki, i potem samemu nie jest się w stanie nic zrobić.
więc po co doprowadzać do zaniżania inteligencji?
___
kim zostane w przyszłości, zakładając, że nie zabije sie przed ukończeniem liceum?
hm...
teraz mój wybór na szkołę średnią, to klasa o profilu biologiczno-chemiczny z dodatkową fizyką, najlepiej z wykładowym angielskim.
ciekawe czy znajdę taką w trójmieście?
potem?
harvard, yale, berkeley.
w ostateczności stanford, univercity od southern california, univercity of long island lub univercity of chicago.
biochemia, astrofizyka, fizyka elemantarna/toeretyczna, egiptologia/historia sztuki, goelogia/tektonika/geofizyka.
jak widać mam duży zakres zainteresowań.
tylko co do cholery robić po astrofizyce!?
nie mam zielonego pojęcie, ale jak na razie mam to w dupie, bo interesuje mnie to i chce wiedzieć więcej niż to co przeczytam w ksiązkach i scientific american, wydawany w polsce jako "świat nauki".
____
i zapamietaj.
nie wierz w nic co widzisz, słyszysz, co wychwytują twoje zmysły, jakkolwiek by było to przekonujące jest to tylko iluzja.
prawdziwe życie na ziemi nie istnieje.
wystepuje tylko ta nędzna imitacja, którą teraz oglądasz.







--
"Everything is difficult until it becomes easy."
--
"Everything is difficult until it becomes easy."
--
When you got nothing, you got nothing to lose.
--
practice makes perfect but nobodies perfect, therefore why practice?
member *childrensillustrator*blue-club
online portfolio [link]
[link]
READ INSTRUCTIONS MTHRFKR!
--
C8,H10,N4,O2
--
i love you all.
Previous Page12345...Next Page